Planeta Zabawek

 

W ciąży zabawki wydają się jeszcze odległym tematem, niektóre z Was wpadają pewnie w zachwyt na widok pluszaków w cukierkowych kolorach, inne spisują postanowienia, że "ich dziecko nie będzie miało żadnych dużych, głośnych i plastikowych zabawek" tylko drewniane, ekologiczne, samemu zrobione, bo w końcu kreatywne jesteśmy, prawda???
Tylko co zrobić jak nasza pociecha zapragnie takiego różowego wózka dla lalek jak pół podwórka? Kupować i nie oglądać już mieszkania z innej perspektywy niż zza kolorowych stosów zabawek?

Może wypożyczanie jest wyjściem nie tylko ekonomicznym ale i ekologicznym?

Mam wrażenie że po Świętach niektóre z nas żyją już na Planecie Zabawek i niejedna obiecuje stworzyć sobie listę dla dziadków, cioć i kuzynostwa - jaką zabawkę mają podarować - najlepiej wspólnie.
Temat niełatwy, a ja zapraszam dziś do zapoznania się z propozycją naszego nowego Partnera: PLANETA ZABAWY  na ich stronie - z naszym hasłem "MODANACIAZE" 10% rabatu.

A my czekamy na Wasze opinie :-)

 

 

Koszulka do porodu - konkurs rozstrzygnięty!

Dziękujemy wszystkim za uzupełnienie ankiety i udział w konkursie!
Oto lista nagrodzonych za najlepsze przesłane historie:

 

I miejsce: Ilona Brusiło
nagroda: Koszulka do porodu i karmienia piersią oraz 10% rabat na zakupy w internetowym Butiku MNC

II miejsce: Kinga Kuboń
nagroda: rabat 25% na zakupy w internetowym Butiku MNC

III miejsce: Magdalena Pułtorak, Cipciok21, Angelika Neuman
nagroda: rabat 10% na zakupy w internetowym Butiku MNC


Co najbardziej niezwykłego przydało się Wam (lub komuś kogo znacie) w czasie ciąży lub porodu?"
Strzykawka? Limonki? Pełnia księżyca? Stalowe nerwy męża? A może lepiej nie pamiętać...?
Zapraszamy do lektury!

I miejsce: Dla mnie zbawienna okazała się.....strzykawka z odciętym brzegiem! Tak, pewnie się zastanawiacie do czego, co? Nigdy byście nie zgadli! Ale przyrząd, który można z niej zrobić jest genialny nie tylko podczas porodu, ale rewelacyjnie się sprawdza tuż po :) Ale do konkretów. Mój poród to jakiś kosmos - 21 godzin!!! Skurcze niby były, ale ponoć słabe. Dziwne, bo omal nie chodziłam po ścianach :) Moja położna, złota kobieta, podpowiedziała, że skurcze bardzo pobudza stymulowanie sutków. Szczypanie, skubanie ma niby imitować ssanie i macica wtedy lepiej pracuje. No to co zrobić, musiałam się skubać, ale ani mi to nie szło ani nie miałam na to chęci :) Wtedy moja położna przyniosła mi magiczny przyrząd. Niby strzykawka, ale.....miała odciętą główkę, ścięty cały brzeg. Czyli została tylko rurka z dwoma skrzydełkami. Tłok był przełożony z drugiej strony. Czyli taka strzykawka niby tył na przód :) Wystarczyło ją tylko przyłożyć do sutka i delikatnie pociągnąć za tłok. Sutek pracował, a aparat do KTG nie nadarzał ze skurczami :) Przyrząd magiczny i pomocny. Ale ma lepsze zastosowanie po porodzie. Na początku sutki nie są super przygotowane do ssania, ale wystarczy przed karmieniem je przystymulować taką oto strzykawką i maluch ma przygotowany grunt do ssania :)  I.B.

II miejsce: Gdy byłam w pierwszej fazie porodu nagle zachciało mi się kwaśnego, czułam tak silną potrzebę zjedzenia czegoś kwaśnego że wysłałam męża aby poszedł migiem mi coś kupić, tak się wystraszył ze kupił na rynku niedaleko szpitala w którym rodziłam po kilogramie cytryn, kiwi i najlepsze: limonki... Gdy tylko wrócił napadłam na niego i zjadłam cały kilogram limonek, zaraz po tym nadeszła faza 2 ;) K.K.

III miejsce: Moja „niesamowita” historia dzieje się dokładnie na dwa tygodnie przed wyznaczonym terminem porodu. Wiedząc, że weszłam w okres okołoporodowy, moja głowa zaczęła produkować dziwne odczucia i myśli. Każdy ucisk oznaczał dla mnie TE skurcze.To był pierwszy dzień pełni. Dziecko od początku ciąży miało niepoprawne ułożenie; Siedziało po turecku, co kwalifikowało mnie do cesarskiego cięcia. Bardzo się tego bałam, bo jak wiadomo jest to zabieg na otwartej jamie brzusznej. Moja Mama stwierdziła, że nie ma szans na odwrócenie się dziecka w 9 miesiącu ciąży, a nawet jeśli, to będzie rewolucja! No i się zaczęło. Synek zaczął swój sabotaż na brzuch Mamusi. Kopanie, dzidy w pęcherz to „pikuś” w porównaniu do rewolucji jaką mi urządził ;). Brzuch chodził mi we wszystkie strony świata, przybierał bliżej nie określone kształty, w czasie gdy księżyc jak na złość  zaglądał mi w okno, a mróz sięgał -15st.C. Czułam się jakby wilkołak miał mi zaraz wyjść z brzucha. Byłam pewna tego, że rodzę. Te uciski powodowały, że miałam wrażenie odchodzenia wód płodowych. Oczywisty był telefon do lekarza… kazał czekać, aż zauważę wiadro rozlanej wody pod sobą ;). Zasnęłam dosłownie w bólach z wycieńczenia. Następnego dnia miałam zaplanowaną wizytę kontrolną i KTG. Nieznośny Bobas odwrócił się do właściwej pozycji; Głową w dół! To była rewolucja! Do dzisiaj mam teorię, że Maciej w trakcie pełni jest jakby niespokojny ;). Wilkołak normalnie!  M.P.

III miejsce: My jesteśmy dopiero na starcie w tym "biegu brzuszkowym", ale już teraz teściowa dostarczyła nam wrażeń... a dokładnie rzecz biorąc mojemu mężowi. Byliśmy na herbatce u teściowej pochwalić się że niedługo i my będziemy w zacnym gronie dumnych rodziców, kiedy to Ona -postanowiła się podzielić przeżyciami koleżanki, z drugiego porodu. Otóż owa koleżanka mając już dość silne skurcze wsiadła z mężem do samochodu i jadą do szpitala. Okazało się, że dzidziusiowi jednak spieszno na ten świat i on musi już i teraz się urodzić. w wyniku czego ojciec dziecka jedną ręką prowadził samochód a drugą ręką pomagał żonie odwinąć pępowinę z szyi malucha. Mina mojego mężczyzny który dopiero co widział 1 usg i od tygodnia nastawia się na to, że będzie tatusiem... a teraz zostaje poddamy terapii szokowej, bezcenna. {a dzidziuś koleżanki zdrowy i już opanował sztukę biegania po domu}  C.

III miejsce: Podczas mojego porodu nie wiem czy dziwne czy też nie było to, że mimo długiego czasu do wyjścia dzidziusia podano mi olej rycynowy, a nie zrobiono lewatywy ;D i w związku z tym nie dość ze siusiałam na łóżku porodowym co chwile to prukałam i zrobiłam to drugie ;D sami tego chcieli :P podczas zszywania dali mi głupiego Jasia i mówiłam wszystkim zgromadzonym (mojemu chłopakowi, lekarzowi 2 położnym i 3 praktykantkom), że ich wszystkich bardzo Kocham i do tej pory  NIE PAMIETAM jak się przeniosłam z łóżka porodowego na normalne zastanawiam się i zastanawiam i za cholerę NIE WIEM :(   :-)  A.N.

Nagrodzone Panie powiadomimy mailowo o sposobie odebrania nagród.







 

Tydzień Noszenia 6-12 Października 2010

altMiędzynarodowy Tydzień Noszenia to inicjatywa międzynarodowej organizacji Babywearing International Inc., której celem jest promocja korzyści, jakie daje noszenie dzieci w chustach i nosidłach miękkich.

W dniach 6-12 października 2010 roku, Stowarzyszenie Poznań „W Chuście”, jako jedna z polskich organizacji celebrujących Tydzień Noszenia, zaprasza wszystkich przyszłych i obecnych Rodziców i Dzieci do znanych i lubianych miejsc w Poznaniu i okolicach na cykl spotkań i wydarzeń poświęconych chustom, noszeniu i bliskości... ale nie tylko!

W tym roku w imprezie biorą udział Partnerzy, którzy zgodzili się włączyć w program Tygodnia Noszenia organizowane przez siebie imprezy, warsztaty i spotkania. Zajęcia ruchowe, nauka hand-made, wykłady psychologiczne, wizaż, zajęcia dla dzieci i oczywiście warsztaty chustowe – każdy znajdzie coś dla siebie!

A 9 października w Centrum Edukacyjno-Rekreacyjne Kultury Tropikalnej „Ecotropicana” odbędzie się wielka chustowa impreza „Chusta w tropikach”!

W tym roku patronat medialny nad imprezą objęła Gazeta Wyborcza, Radio Merkury oraz portal miastodzieci.pl.

Akcję wspierają: Akademia Aktywnej Rodziny, Akademia Nowoczesnej Mamy, Akces, Babiląd, Cafe Filemon, Dobry Początek, Centrum Edukacyjno-Rekreacyjne Kultury Tropikalnej Ecotropicana, studio wizażu „Face of Art”, Fundacja Aktywności Lokalnej, Gauganek, Instytut Małego Dziecka im. Astrid Lindgren, Kia Ora, Kino Muza, Margus, portal Moda na Ciążę, Natibaby, Agencja Twórcza Ole!, Petitek i Petitka, Pracownia Psychologiczno-Seksuologiczna, PCK, Surya Joga, Pracownia Sztuka Puka, Twórcze Mamy, Yoshi Lingerie, Wydawnictwo Zakamarki.

Stowarzyszenie Poznań „w chuscie” zaprasza do zapoznania się
z grafikiem Tygodnia Noszenia 2010 w Poznaniu i do zapisów na zajęcia.

Liczymy na Państwa obecność! Do zobaczenia w październiku!

 

 

 

A Ty jaką będziesz emerytką?


KOBIETY O EMERYTURACH

FEMINOTEKA ZBIERA HISTORIE KOBIET!

 

Konieczność wydłużenia i zrównania wieku emerytalnego lepiej rozumieją Polacy niż rząd. Co trzeci z nas zgadza się, by kobiety i mężczyźni kończyli pracę w wieku 65 lat, przeciw jest 66 proc. – wynika z sondażu Homo Homini dla „Dziennik Gazeta Prawna”. W 2003 r., gdy taka propozycja padła w tzw. planie Hausnera, oponowało 90 proc. badanych. W lutym 2010, wg badań CBOSu 74 proc. Polaków było przeciw zrównaniu wieku emerytalnego. Za zrównaniem wieku emerytalnego opowiadają się przedsiębiorcy firm, młodzi i wykształceni. Największymi entuzjastami postulatu zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn są właściciele firm - pomysł ten popiera 46 proc. z nich.

 

Imiona, kłopoty i my…

Przede mną jeden z fascynujących, ale jednocześnie trudnych wyborów: jakie imię nadać oczekiwanemu dziecku? Zazdroszczę tym, którzy od początku mają swoje typy. U mnie w tej kwestii jest, jak z nastrojami ciążowymi jednego dnia tak, drugiego siak!

Do tego trzeba dojść do kompromisu z ojcem dziecka, no i choć trochę zadowolić rodzinę. Mój teść zażyczył sobie, aby wnuk nosił imię po nim, ale zaraz, zaraz… niewiadomo jeszcze, czy to będzie chłopiec!

Jeśli dziewczynka, to Janina po mojej ukochanej babci. Chociaż przypominam sobie, że kiedy w podstawówce wysyłałam kartki z pozdrowieniami z wakacji, to imię nie budziło mojego zachwytu. Bardziej podobało mi się to należące do drugiej babci, Julii.

Wybór imienia dla dziecka jest jak spacer po linie. Co zrobić, żeby imię podkreślało indywidualizm potomka, nie narażając go jednocześnie na śmieszność, czy przezwiska ze strony rówieśników? Żeby podobało się nam, ale u małego dziecka nie wzbudzało wstydu lub płaczu? Czy nadając oryginalne imię narażamy dziecko na wyobcowanie i samotność, bo będzie jedyne w klasie? Czy może gorzej się stanie, jeśli w grupie znajdzie się wśród kilku imienników i zatraci tożsamość?

Przy sobotnim śniadaniu przeglądam dodatek Wyborczej - Witajcie na świecie. Na czterech stronach zdjęcia maluchów urodzonych w warszawskich szpitalach. Śledzę imiona. Zastanawiam się, czy pasują do nazwisk. Próbuję sobie wyobrazić, czym kierowali się rodzice przy wyborze? Przy podpisie pod zdjęciem „syn państwa Iksińskich” pocieszam się, że są też tacy, którzy do końca nie mogli się zdecydować. Dochodzę do wniosku, że rodzice postępują dość zachowawczo, niewiele jest imion naprawdę oryginalnych. Za to w tygodniu pojawia się aż 9 Mai, czy 8 Julek, dosyć licznie występują także Leny i Niny. Wśród męskich imion zaskakująco wysoka reprezentacja Franków i Antków, a króluje odmieniany na różne sposoby Jakub, Kubuś, czy po prostu Kuba.

Podziwiam rodzica, który do sprawy podszedł systemowo. Od kilku lat na stronie http://gorny.edu.pl/imiona prowadzi statystyki popularności imion nadawanych nowonarodzonym Warszawiakom. Dane pochodzą z wspomnianego dodatku do Gazety Wyborczej. Rewelacyjny pomysł! Na podstawie serwisu można wyliczyć z jaką liczbą Zoś, Zuzek, Natalek, Janków, czy Mateuszów nasze dziecko będzie chodziło do przedszkola lub szkoły…polecam!

 
Więcej artykułów…

Koszulka do porodu
i karmienia! 

Koszulka do porodu i karmienia
 

Koszulka do porodu i karmienia
Sprawdź sama!

Planetazabawy

MNC Newsletter







Redaktorka działu Lifestyle

Redaktorka_LIFE_mala

Marta Omelańczuk

dziennikarka

Logotypy MNC®, Moda Na Ciążę ®, Atelier Mody ® są zastrzeżonymi znakami
należącymi do firmy Atelier Mody ® Justyna Ołtarzewska z siedzibą w Warszawie.
Powielanie, drukowanie, kopiowanie lub rozpowszechnianie w jakikolwiek sposób materiałów
zawartych na stronach modanaciaze.pl bez pisemnej zgody autorów jest surowo zabronione.