Instrukcja obsługi baru mlecznego dla kobiety w ciąży;-)
Wyobraź sobie, że budzisz się rano i jedyne, co zaprząta Ci umysł to domowe kopytka. Zachcianka ciążowa ma siłę i moc celnie wystrzelonego pocisku. „Trafiona zatopiona” – nie ma mocnych, musisz ją zaspokoić! Możesz zadzwonić do mamy, pojechać do babci albo sama zabrać się do gotowania. Podpowiadamy Ci rozwiązanie równie skuteczne, ale o wiele prostsze! Odwiedź bar mleczny.
Obsługa w mlecznych to ewenement na skalę światową, zazwyczaj miła, wręcz „mamina”, poleci coś dobrego i nie oszczędzi na wielkości porcji. O umiejętnościach kulinarnych kucharek z barów mlecznych krążą legendy. Jedno jest pewne, posiłki przygotowują z sercem i pod dyktando niezmiennej od lat sprawdzonej receptury.
Dziś wystrój barów mlecznych to swoisty mix nieco kiczowatej współczesności z siermiężną przeszłością PRL-u. Wiele barów przeszło gruntowne remonty, a ich wnętrze coraz bardziej odzwierciedla wolnorynkową rzeczywistość. Na stolikach zastaniemy jeszcze wazoniki ze sztucznymi kwiatami oraz sól i pieprz w słoikach. Tablice upraszające o „Nie palenie”, „Zwrot brudnych naczyń” czy „Nie wprowadzanie psów” budzą sentyment, choć są już rzadkością. Aluminiowe, powykrzywiane sztućce i wyszczerbiona ceramika ze znaczkiem Spółdzielni Spożywców Społem to już raczej przeszłość, wyparły je plastikowe jednorazówki. Ceratowe nakrycia zastąpiły blaty imitujące marmur, a zdezelowane drewniane krzesła metalowe z siedziskami obitymi ekoskórą.
Mimo wielu zmian tzw. klimat to jednak rzecz bezcenna, dlatego w większości barów mlecznych zachowany został klasyczny trójpodział: pani w kasie przyjmuje zamówienia, inkasuje pieniądze i wydaje kwitek, z którym stajemy w kolejce do okienka, gdzie odbieramy posiłek. Oddzielne okno pochłania brudne naczynia. Kolejka do kasy i pełne stoliki potwierdzają jakość jedzenia. Wśród klientów spotkamy nie tylko studentów i emerytów, ale także pracowników biur i pobliskich firm.
Lokalizacji mlecznym mogą pozazdrościć inni właściciele placówek gastronomicznych, bary z reguły mieszczą się w centrum miasta, przy uczęszczanych ulicach. Lokale dotuje państwo, z tego powodu muszą utrzymywać wysokie standardy czystości i są poddawane częstym kontrolom Sanepidu.
Mankamentem większości barów mlecznych jest brak toalety. To duży minus, a czasem bariera nie do przebycia dla kobiety w ciąży, dlatego warto wybrać się po jedzenie „na wynos”, najlepiej przyjść z własnym plastikowym pojemnikiem i drobnymi w garści.
Bary mleczne są rdzennie polskim wymysłem i choć powszechnie kojarzą się z okresem PRL-u, warto pamiętać, że tradycja jadłodajni serwujących dania oparte na bazie mleka, jajek i mąki sięga końca XIX wieku. Pierwszy bar mleczny założył ziemianin i hodowca bydła mlecznego Stanisław Dłużewski. "Mleczarnia Nadświdrzańska” powstała w roku 1896 w Warszawie przy ul. Nowy Świat i jako interes dochodowy znalazła licznych naśladowców.
W latach międzywojennych, szczególnie w okresie kryzysu, popularność barów wzrosła, a specjalne rozporządzenia rządowe regulowały wielkość, skład i ceny potraw, tak by były one dostępne także dla uboższych. Swój rozkwit bary mleczne przeżywały w okresie PRL-u. Dotacje ze strony państwa pozwalały utrzymać niskie ceny potraw.
Kiedy szczególnie wrażliwy na zapachy ciążowy nos i żołądek da znak do odwrotu, należy czym prędzej uciekać! Nie proponujemy Wam wrażeń rodem z baru mlecznego „Apis” ze słynnej sceny z „Misia” Stanisława Barei. Chociaż z pewnością każdy mleczny znajdzie swoich wyznawców, nie wszystkie zasługują na Waszą uwagę. Są takie, gdzie wystrój może przyprawić o depresję i niestety na bakier w nich z higieną, a co najważniejsze jakość potraw pozostawia wiele do życzenia. No i nie ma mowy o bezkolejkowym obsłużeniu ciężarnej.
Nasza „mystery shopper” z brzuszkiem testowała warszawskie bary mleczne, te które Wam rekomendujemy są czyste, a serwowane w nich jedzenie świeże i godne polecenia.
Ostrzegamy też, które bary lepiej omijać z daleka!







