Imiona, kłopoty i my…

Przede mną jeden z fascynujących, ale jednocześnie trudnych wyborów: jakie imię nadać oczekiwanemu dziecku? Zazdroszczę tym, którzy od początku mają swoje typy. U mnie w tej kwestii jest, jak z nastrojami ciążowymi jednego dnia tak, drugiego siak!

Do tego trzeba dojść do kompromisu z ojcem dziecka, no i choć trochę zadowolić rodzinę. Mój teść zażyczył sobie, aby wnuk nosił imię po nim, ale zaraz, zaraz… niewiadomo jeszcze, czy to będzie chłopiec!

Jeśli dziewczynka, to Janina po mojej ukochanej babci. Chociaż przypominam sobie, że kiedy w podstawówce wysyłałam kartki z pozdrowieniami z wakacji, to imię nie budziło mojego zachwytu. Bardziej podobało mi się to należące do drugiej babci, Julii.

Wybór imienia dla dziecka jest jak spacer po linie. Co zrobić, żeby imię podkreślało indywidualizm potomka, nie narażając go jednocześnie na śmieszność, czy przezwiska ze strony rówieśników? Żeby podobało się nam, ale u małego dziecka nie wzbudzało wstydu lub płaczu? Czy nadając oryginalne imię narażamy dziecko na wyobcowanie i samotność, bo będzie jedyne w klasie? Czy może gorzej się stanie, jeśli w grupie znajdzie się wśród kilku imienników i zatraci tożsamość?

Przy sobotnim śniadaniu przeglądam dodatek Wyborczej - Witajcie na świecie. Na czterech stronach zdjęcia maluchów urodzonych w warszawskich szpitalach. Śledzę imiona. Zastanawiam się, czy pasują do nazwisk. Próbuję sobie wyobrazić, czym kierowali się rodzice przy wyborze? Przy podpisie pod zdjęciem „syn państwa Iksińskich” pocieszam się, że są też tacy, którzy do końca nie mogli się zdecydować. Dochodzę do wniosku, że rodzice postępują dość zachowawczo, niewiele jest imion naprawdę oryginalnych. Za to w tygodniu pojawia się aż 9 Mai, czy 8 Julek, dosyć licznie występują także Leny i Niny. Wśród męskich imion zaskakująco wysoka reprezentacja Franków i Antków, a króluje odmieniany na różne sposoby Jakub, Kubuś, czy po prostu Kuba.

Podziwiam rodzica, który do sprawy podszedł systemowo. Od kilku lat na stronie http://gorny.edu.pl/imiona prowadzi statystyki popularności imion nadawanych nowonarodzonym Warszawiakom. Dane pochodzą z wspomnianego dodatku do Gazety Wyborczej. Rewelacyjny pomysł! Na podstawie serwisu można wyliczyć z jaką liczbą Zoś, Zuzek, Natalek, Janków, czy Mateuszów nasze dziecko będzie chodziło do przedszkola lub szkoły…polecam!

Powiedz mi swoje imię, a powiem Ci… jakich masz rodziców.

Jeśli prześledzimy historię, zawsze istniały jakieś mody na imiona, a statystyki i spisy tylko ten fakt potwierdzają. Dla mnie ciekawsze od mód są indywidualne motywy, którymi kierują się rodzice. Okazuje się, że możliwości jest naprawdę wiele.

Najprostsza z nich to zastosowanie metody „kalendarzowej”- nadajemy dziecku imię, które przypada w kalendarzu w dniu jego urodzin. To w dodatku rozwiązanie dość ekonomiczne z punktu widzenia rodzica – imieniny i urodziny wypadają tego samego dnia.

Można dać imię, które od zawsze nam się podobało. Gorzej, gdy okaże się, że akurat to imię prowadzi w statystykach popularności i co drugie dziecko na podwórku odwraca głowę na jego dźwięk.

Kolejny sposób, to wybór imienia po sławnej osobie, autorytecie, czy bohaterze ulubionej książki. Franek nosi imię po księciu Franciszku Ferdynandzie, ponieważ tą postacią historyczną fascynował się jego tata. Kasia, koleżanka z pracy, opowiedziała mi następującą historię z okresu ciąży: „Leżałam w łóżku i rozmyślałam nad imieniem dla moje córki. Wymieniałam sobie w głowie różne imiona. Sprawdzałam z księgą imion, czy pasuje do znaku zodiaku…żadne nie odpowiadało mi w stu procentach.

I pewnego dnia przypomniała mi się Tośka, córka głównej bohaterki filmu „Nigdy w życiu”. Gdy zweryfikowałam, że to imię idealnie pasuje do każdego wieku i zawodu, no i oczywiście do mojego maleństwa pływającego w brzuszku, już byłam zdecydowana! Tak mi się ono spodobało, że nawet gdyby urodził się chłopak, to zostałby Antonim:-)”

Czasami inspiracją jest wydarzenie historyczne lub jakiś ważny dla nas moment. Na fali fenomenu Solidarności nadano dziecku imię Solidariusz. To jedyne takie imię w Polsce (http://www.historycy.org). Moja chrześnica urodziła się na przełomie roku 1999 i 2000 i otrzymała imię Milena, które miało nawiązywać do łacińskiego słowa „millennium”.

Możemy szukać imienia zaczynającego się na ulubioną literę alfabetu, bądź dopasować je do konkretnych inicjałów. Koleżanka mojego męża, Dominika nazwała swoją córkę niezwykle oryginalnie. A kierowała się następującymi kryteriami: „Przed narodzinami córy kupiłam czasopismo „Mama i ja”, do którego dołączone były dwie książeczki z imionami dla dziewczynek i chłopców. Szukaliśmy imienia na literkę D. Po długich poszukiwaniach zdecydowaliśmy się na Delię, choć imiona w naszych rodzinach były dotychczas bardzo tradycyjne. Delia to imię pochodzenia greckiego, wpisane do polskiego kalendarza. Córka w maju skończy 7 lat. Lubi, jak zwraca się do niej Delusiu, Delinko lub Dela, ale nie Delia.”

Dobieramy też imiona do nazwisk. Nieskomplikowane imię dobrze zabrzmi z prostym w brzmieniu nazwiskiem, nie narazi dziecka na śmieszność. Znajomi rodziców mieli niespotykane nazwisko zaczynające się na literkę „H”, córce i synowi postanowili nadać imiona również na „H” - Hubert i Honorata.

Historie rodzinne to następne, niewyczerpane źródło inspiracji. Od kilku lat niezmiennie popularne są imiona naszych dziadków bądź pradziadków. Te imiona wydają nam się oryginalne i świeże. Przywodzą na myśl bliską osobę, a często wiąże się z nimi jakaś historia bądź opowiadana przy rodzinnym stole anegdota. Mały Kazik otrzymał imię po ukochanym dziadku swojej mamy, uczestniku Powstania Warszawskiego i wspaniałym człowieku. Imię podzieliło rodzinę i przyjaciół na dwa obozy zanim jeszcze się urodził. Z jednej strony wydawało się za poważne i zbyt staroświeckie dla małego brzdąca. Z drugiej strony, jest po prostu piękne i po przodku!

Cóż, może kiedyś Kazik usłyszy jakiś przytyk dotyczący swojego oldskulowo brzmiącego imienia, chociaż na fali panującej dziś mody na staroświeckie imiona w gromadzie rówieśników nie będzie się mocno wyróżniał. Jedno jest pewne, kiedy na szkolnej wycieczce do muzeum Powstania Warszawskiego pokaże swojego pradziadka Kazimierza na powstańczej fotografii, wzbudzi szczerą zazdrość kolegów!

Gucio, synek znajomych, miał być pierwotnie Janem po dziadku. Jednak sam dziadek był przeciwny, gdyż rodzinny przesąd mówi, że kiedy pojawia się nowy Jan, poprzedni odchodzi... I tak pojawił się Gustaw, zaproponowany przez przyszłego wujka podczas burzliwej dyskusji o imionach. Marta, czyli mama, nie była entuzjastką tego imienia, ale potem przypomniał jej się syn znajomej z pracy - mały Gucio, który był uroczy i " ubierany, jak mały dandys". Poza tym miała dalekie skojarzenie z Gustlikiem (a pochodzi ze Śląska) choć to podobno od Augustyna...

Kolejni znajomi, przy wyborze imienia dla syna kierowali się tradycją i rozsądkiem. „Imię miało być z patronem i z sensem.” Przyszły tata, Konrad przeczytał z tej okazji Żywoty Świętych. Magda (mama) i znajomi obstawiali Artura, który w jakimś nietypowym wydaniu Żywotów także się znalazł. Do dnia porodu nie podjęli jednak ostatecznej decyzji. Po tym, jak poród skomplikował się i Magda miała cesarkę, obydwoje uznali, ze patron musi być "medyczny", bo czuwał nad dzieckiem i nad matką. I tak Kosma został Kosmą.

Równie ważne przy wyborze imienia są jego zdrobnienia. I tu też znajdzie się kilka zasad, które powodują rodzicami. Niektóry uważają, że zdrabniana forma imienia męskiego powinna kończyć „ś” np. Krzysztof  - Krzyś, no i nie powinna być dłuższa od podstawowej formy imienia np. Marcin – Marcinek.

Także moda na serialowe imiona nie jest wcale wytworem ostatnich lat. Przypominam właścicielki imienia Izaura, ofiary popularności pierwszej telenoweli wyświetlanej w rodzimej telewizji w latach 80-tych. Choć jest to zjawisko jeszcze wcześniejsze. W wyniku fascynacji mamy bohaterką serialu „Daleko od szosy” koleżanka z podstawówki w połowie lat 70-tych otrzymała imię Anna.

Niekiedy rodzice, poszukując imienia, zwracają uwagę na jego pochodzenie i znaczenie. Chcą w ten sposób zaczarować rzeczywistość i wraz z imieniem przekazać dziecku niezwykłe cechy. Imię Małgorzata pochodzi od słowa „Margarita”, które w łacinie i grece oznacza "perłę". Wywodzi się z Persji, gdzie poławiano perły, a te były uznawane za przedmioty magiczne. Symbolizowały to, co najcenniejsze i wśród klejnotów były uważane za najbardziej kobiece. To imię może gwarantować bardzo kobiecą naturę osoby, która będzie je nosiła.(http://www.imiona.dla-dzieci.org/malgorzata,316.html)

Można posunąć się o krok dalej i sięgnąć do zasad numerologii. Sumując poszczególne litery w imieniu wyliczyć jego liczbę, która określi cechy dziecka, a zestawiając imię i nazwisko także liczbę osobowości, która powie o jego zdolnościach, umiejętnościach, słabych i mocnych stronach. (http://magia.onet.pl/numerologia.html)

A jak jest oficjalnie?

Obowiązujące kryteria nadawania imion w Polsce nie są skomplikowane. Pracownicy Urzędu Stanu Cywilnego dopilnują, by imię miało polskie brzmienie i polski zapis – imiona Alex, Peter, Jesica można nadać tylko wtedy, gdy jedno z rodziców jest cudzoziemcem.
Imię nie może zostać zarejestrowane w formie zdrobniałej, być wyrazem pospolitym, ośmieszać dziecka ani kojarzyć się z czymś obraźliwym. Powinno też pozwalać odróżnić jego płeć. Właściwie więcej ograniczeń nie ma, a w sytuacjach spornych można zwrócić się o opinię do Rady Języka Polskiego. 

Co istotne, jeśli nie czujemy się dobrze ze swoim imieniem, jako ludzie dorośli możemy je zmienić. Musimy tylko ten fakt dobrze uargumentować.

Często do imion po prostu dojrzewamy, doceniamy ich oryginalność po latach. Odkrywamy, że należało do wyjątkowego przodka, wiąże się z nim intrygująca historia lub anegdota. Albo ktoś uświadamia nam, że nasze imię jest, tak jak my, jedyne i niepowtarzalne!

Wciąż szukam ideału, przeglądam serwisy i fora internetowe, statystyki, wypytuję rodzinę i przyjaciół. Poszukiwanie imienia dla dziecka, to naprawdę niełatwe przedsięwzięcie, choć z pewnością bardzo pouczające;-)

 

Koszulka do porodu
i karmienia! 

Koszulka do porodu i karmienia
 

Koszulka do porodu i karmienia
Sprawdź sama!

Planetazabawy

MNC Newsletter







Redaktorka działu Lifestyle

Redaktorka_LIFE_mala

Marta Omelańczuk

dziennikarka

Logotypy MNC®, Moda Na Ciążę ®, Atelier Mody ® są zastrzeżonymi znakami
należącymi do firmy Atelier Mody ® Justyna Ołtarzewska z siedzibą w Warszawie.
Powielanie, drukowanie, kopiowanie lub rozpowszechnianie w jakikolwiek sposób materiałów
zawartych na stronach modanaciaze.pl bez pisemnej zgody autorów jest surowo zabronione.