Koszulka do porodu - konkurs rozstrzygnięty!

Dziękujemy wszystkim za uzupełnienie ankiety i udział w konkursie!
Oto lista nagrodzonych za najlepsze przesłane historie:

 

I miejsce: Ilona Brusiło
nagroda: Koszulka do porodu i karmienia piersią oraz 10% rabat na zakupy w internetowym Butiku MNC

II miejsce: Kinga Kuboń
nagroda: rabat 25% na zakupy w internetowym Butiku MNC

III miejsce: Magdalena Pułtorak, Cipciok21, Angelika Neuman
nagroda: rabat 10% na zakupy w internetowym Butiku MNC


Co najbardziej niezwykłego przydało się Wam (lub komuś kogo znacie) w czasie ciąży lub porodu?"
Strzykawka? Limonki? Pełnia księżyca? Stalowe nerwy męża? A może lepiej nie pamiętać...?
Zapraszamy do lektury!

I miejsce: Dla mnie zbawienna okazała się.....strzykawka z odciętym brzegiem! Tak, pewnie się zastanawiacie do czego, co? Nigdy byście nie zgadli! Ale przyrząd, który można z niej zrobić jest genialny nie tylko podczas porodu, ale rewelacyjnie się sprawdza tuż po :) Ale do konkretów. Mój poród to jakiś kosmos - 21 godzin!!! Skurcze niby były, ale ponoć słabe. Dziwne, bo omal nie chodziłam po ścianach :) Moja położna, złota kobieta, podpowiedziała, że skurcze bardzo pobudza stymulowanie sutków. Szczypanie, skubanie ma niby imitować ssanie i macica wtedy lepiej pracuje. No to co zrobić, musiałam się skubać, ale ani mi to nie szło ani nie miałam na to chęci :) Wtedy moja położna przyniosła mi magiczny przyrząd. Niby strzykawka, ale.....miała odciętą główkę, ścięty cały brzeg. Czyli została tylko rurka z dwoma skrzydełkami. Tłok był przełożony z drugiej strony. Czyli taka strzykawka niby tył na przód :) Wystarczyło ją tylko przyłożyć do sutka i delikatnie pociągnąć za tłok. Sutek pracował, a aparat do KTG nie nadarzał ze skurczami :) Przyrząd magiczny i pomocny. Ale ma lepsze zastosowanie po porodzie. Na początku sutki nie są super przygotowane do ssania, ale wystarczy przed karmieniem je przystymulować taką oto strzykawką i maluch ma przygotowany grunt do ssania :)  I.B.

II miejsce: Gdy byłam w pierwszej fazie porodu nagle zachciało mi się kwaśnego, czułam tak silną potrzebę zjedzenia czegoś kwaśnego że wysłałam męża aby poszedł migiem mi coś kupić, tak się wystraszył ze kupił na rynku niedaleko szpitala w którym rodziłam po kilogramie cytryn, kiwi i najlepsze: limonki... Gdy tylko wrócił napadłam na niego i zjadłam cały kilogram limonek, zaraz po tym nadeszła faza 2 ;) K.K.

III miejsce: Moja „niesamowita” historia dzieje się dokładnie na dwa tygodnie przed wyznaczonym terminem porodu. Wiedząc, że weszłam w okres okołoporodowy, moja głowa zaczęła produkować dziwne odczucia i myśli. Każdy ucisk oznaczał dla mnie TE skurcze.To był pierwszy dzień pełni. Dziecko od początku ciąży miało niepoprawne ułożenie; Siedziało po turecku, co kwalifikowało mnie do cesarskiego cięcia. Bardzo się tego bałam, bo jak wiadomo jest to zabieg na otwartej jamie brzusznej. Moja Mama stwierdziła, że nie ma szans na odwrócenie się dziecka w 9 miesiącu ciąży, a nawet jeśli, to będzie rewolucja! No i się zaczęło. Synek zaczął swój sabotaż na brzuch Mamusi. Kopanie, dzidy w pęcherz to „pikuś” w porównaniu do rewolucji jaką mi urządził ;). Brzuch chodził mi we wszystkie strony świata, przybierał bliżej nie określone kształty, w czasie gdy księżyc jak na złość  zaglądał mi w okno, a mróz sięgał -15st.C. Czułam się jakby wilkołak miał mi zaraz wyjść z brzucha. Byłam pewna tego, że rodzę. Te uciski powodowały, że miałam wrażenie odchodzenia wód płodowych. Oczywisty był telefon do lekarza… kazał czekać, aż zauważę wiadro rozlanej wody pod sobą ;). Zasnęłam dosłownie w bólach z wycieńczenia. Następnego dnia miałam zaplanowaną wizytę kontrolną i KTG. Nieznośny Bobas odwrócił się do właściwej pozycji; Głową w dół! To była rewolucja! Do dzisiaj mam teorię, że Maciej w trakcie pełni jest jakby niespokojny ;). Wilkołak normalnie!  M.P.

III miejsce: My jesteśmy dopiero na starcie w tym "biegu brzuszkowym", ale już teraz teściowa dostarczyła nam wrażeń... a dokładnie rzecz biorąc mojemu mężowi. Byliśmy na herbatce u teściowej pochwalić się że niedługo i my będziemy w zacnym gronie dumnych rodziców, kiedy to Ona -postanowiła się podzielić przeżyciami koleżanki, z drugiego porodu. Otóż owa koleżanka mając już dość silne skurcze wsiadła z mężem do samochodu i jadą do szpitala. Okazało się, że dzidziusiowi jednak spieszno na ten świat i on musi już i teraz się urodzić. w wyniku czego ojciec dziecka jedną ręką prowadził samochód a drugą ręką pomagał żonie odwinąć pępowinę z szyi malucha. Mina mojego mężczyzny który dopiero co widział 1 usg i od tygodnia nastawia się na to, że będzie tatusiem... a teraz zostaje poddamy terapii szokowej, bezcenna. {a dzidziuś koleżanki zdrowy i już opanował sztukę biegania po domu}  C.

III miejsce: Podczas mojego porodu nie wiem czy dziwne czy też nie było to, że mimo długiego czasu do wyjścia dzidziusia podano mi olej rycynowy, a nie zrobiono lewatywy ;D i w związku z tym nie dość ze siusiałam na łóżku porodowym co chwile to prukałam i zrobiłam to drugie ;D sami tego chcieli :P podczas zszywania dali mi głupiego Jasia i mówiłam wszystkim zgromadzonym (mojemu chłopakowi, lekarzowi 2 położnym i 3 praktykantkom), że ich wszystkich bardzo Kocham i do tej pory  NIE PAMIETAM jak się przeniosłam z łóżka porodowego na normalne zastanawiam się i zastanawiam i za cholerę NIE WIEM :(   :-)  A.N.

Nagrodzone Panie powiadomimy mailowo o sposobie odebrania nagród.







 

Koszulka do porodu
i karmienia! 

Koszulka do porodu i karmienia
 

Koszulka do porodu i karmienia
Sprawdź sama!

Planetazabawy

MNC Newsletter







Redaktorka działu Lifestyle

Redaktorka_LIFE_mala

Marta Omelańczuk

dziennikarka

Logotypy MNC®, Moda Na Ciążę ®, Atelier Mody ® są zastrzeżonymi znakami
należącymi do firmy Atelier Mody ® Justyna Ołtarzewska z siedzibą w Warszawie.
Powielanie, drukowanie, kopiowanie lub rozpowszechnianie w jakikolwiek sposób materiałów
zawartych na stronach modanaciaze.pl bez pisemnej zgody autorów jest surowo zabronione.